trochę historii
tradycja z XVII wieku
Wielkimi krokami zbliża się Odpust na Bielanach. Mam nadzieję na słoneczną pogodę, bo planowana jest potańcówka a na Polanie pod Dębiną, a tańce pod chmurką są zależne jednak od pogody. Formuła odpustu w roku 2026 ma być taka sama jak w roku 2025 (nawet plakat dostarczony przez Fundację Ogród Zoologiczny jest ten sam), ale potańcówka ma się rozpocząć, zdaje się już od godziny 15:00. Zaśpiewa ten sam Pan co w zeszłym roku, zdaje się, że był to jakieś finalista The Voice Senior.
Już od godziny 9:00 rano będzie można zrobić zakupy na straganach rozłożonych na Alei Wędrowników. Niestety, ZOO jako zarządzający tą częścią Lasu Wolskiego nie zgadza się, żeby kramy znajdowały się na Polanie pod Dębiną. Na samej polanie ma być rozłożona jakaś gastronomia oraz atrakcje dla dzieci: dmuchańce, karuzela itp.
Pod spodem tego tekstu trochę archiwalnych fotek z odpustu, kolorowe to moje prywatne, czarno-białe to fotografie uzyskane dla Was za zgodą Muzeum Krakowa. Pierwsze wzmianki o naszym odpuście pochodzą z XVII wieku, pisali już o nim dawni kronikarze np. Ambroży Grabowski, Stanisław Tomkowski, którego relację w formie cytatu przywołuję na górze tego wpisu. Tradycja to stara,kiedyś dwudniowa, obecnie okrojona do jednego odpustowego dnia. Po zdjęciach, nawet tych nowszych i starych opisach wiać, że ta tradycja nieco ewoluuje. W dzisiejszych czasach niestety trzeba brać pod uwagę względy bezpieczeństwa, stosować się do całej masy przepisów, co też wg mnie zmienia te prastare obyczaje. Czy na gorsze, może na lepsze?
Oceńcie sami, przyjdźcie w tę niedzielę na odpust!
AF

„Któż nie zna w pobliżu Krakowa słynnych Bielan, z uroczą nad Wisłą, lasem pokrytą górą, z której szczytu roztacza się wspaniały widok na dolinę nadwiślańską, na Wawel, na Tyniec, nieco dalej na zamek tęczyński i myślenickie podgórze, a najdalej na śnieżne szczyty Tatr! Cel to majówek młodzieży, spacerów turystów przyjeżdzających do naszego miasta, licznych w lecie wycieczek Krakowian, szukających świeżego powietrza. Ciche zresztą ustronie raz w roku, na Zielone Święta, zapełnia się różnobarwnym hałaśliwym tłumem. Z Krakowa i okolic podążają fiakry i furki chłopskie zielenią przybrane a natłoczone ludźmi; rodziny i całe towarzystwa rozkładają się tu na trawie wśród drzew cienistych, w rozbitych na polance namiotach i budach sprzedają się przekąski i napoje, między drzewami kołyszą się huśtawki, zewsząd dolatują wesołe śpiewy i okrzyki pełne fantazyi, nie brak i niewybrednych par tańczących na trawniku przy dźwiękach katarynki lub improwizowanej przedmiejskiej orkiestry, czyli tak zwanych zwierzynieckich mlaskotów. Słowem przez dwa dni jeżeli dopisze niepewna majowa pogoda, bywa tu rojno, gwarno i hucznie, pod bokiem zakonnej pustelni, mieszczącej okazały z trzema wieżami kościół, a u stóp jego w domkach z ogródkami rozsianych w środku lasu, kilkunastu białych mnichów ś. Romualda, oddanych umartwianiu i kontemplacyi”.
Stanisław Tomkowicz, Bielany, 1904 r.
























Dodaj komentarz