Kwiaty zamiast chwastów przed SP 22

jak to działa
Raz głupio powiedziałam na Radzie Rodziców w Szkole Podstawowej nr 22, że pieniądze na urządzenie ogródka szkolnego leżą na ulicy, trzeba je tylko podnieść i niestety stało się. Zostałam złapana na haczyk Inicjatywy Lokalnej, którą właśnie (po kilku miesiącach) zamykam. Nie było to jednak takie proste, jak się na początku wydawało, ale po kolei. Inicjatywa Lokalna to taki mikro budżet obywatelski, tylko trochę inny;) Miasto Kraków może ci pomóc finansowo w jakimś przedsięwzięciu (zlecając jakieś prace, przelewu nie dostaniesz), ale ty musisz wnieść wolontariat fifty-fifty. Mój projekt Kwiaty zamiast chwastów przed SP 22 ostatecznie kosztował
12 tysięcy złotych i napiszę Wam, co się na to złożyło. Zarząd Zieleni Miejskiej zapłacił za pana ogrodnika, który przyjechał na ul. Chmielowskiego i przekopał ogródek pod nasadzenia kwiatów, rozłożył agrowłókninę, zamontował ekoboardy, dostarczył duże ilości kory i ziemi. Za to płaciła Gmina i koszt wyniósł
6 tysięcy złotych. Drugie sześć tysięcy musieliśmy odrobić wolontariatem, jest to warunek przyznania środków, musisz coś sam wnieść w projekt, żeby otrzymać wsparcie Miasta. Wolontariatem było sadzenie roślin, ich zakup, przywiezienie, rozsypywanie kory i ziemi w ogródku, prace przygotowawcze i koordynacja całego zadania – znalezienie ludzi, którzy charytatywnie pomogą, pojawią się w odpowiednim terminie na nasadzenia i wiele innych takich. Koszt naszego wolontariatu został wyceniony na 2200 zł, za godzinę sadzenia wolontariusz teoretycznie miał 30 zł. Teoretycznie, bo żadnych pieniędzy nie było w obiegu, ale na tyle nas wyceniono i tyle wpisano w tabelki. Kwota 2200 zł na wolontariat w sumie 15 osób to było za mało, żeby mój projekt „przeszedł”. Wnieśliśmy więc też własny wkład finansowy, bo taki może być. Tu już były prawdziwe pieniądze, które musieliśmy zebrać i zapłacić nimi za kwiaty do ogródka i część robót ogrodniczych. Fundusze pochodziły ze składki na Radę Rodziców SP 22, zebrano je na ten cel podczas zeszłorocznego pikniku szkolnego.
Jeśli spełnicie warunki formalne, a więc jeśli wolontariat i wkład własny finansowy będzie na poziomie, który pozwoli na otrzymanie dofinansowania (mniej więcej 50:50), to możecie zacząć organizację swojego przedsięwzięcia. Nie musi to być projekt z zielenią, może być to inicjatywa organizacji pikniku osiedlowego, koncertu itp., od was zależy co to będzie.
Warunek: wolontariat. Urzędnicy przeliczą sobie to na punkty i albo zdecydują o realizacji, albo o odrzuceniu projektu. Mnie pomogli zrobić tak, żeby była odpowiednia ilość punktów, zwiększyła je na przykład deklaracja napisania tego artykułu o Inicjatywie Lokalnej. Po akcepcie podpisujecie normalną umowę z Gminą Miejską Kraków i zaczynacie koordynację prac.
Tutaj chciałam przestrzec. Umowa jest umową i należy ją potraktować bardzo poważnie, trzeba uważnie przeczytać, nanieść poprawki, bo nie będzie odwrotu. Mnie przydarzył się jeden poważny błąd przy akcepcie projektu nasadzeń kwiatów, zrobionego przez Zarząd Zieleni Miejskiej. Okazało się, że nie policzono tam przekopania i usunięcia chwastów z całej powierzchni ogródka, tylko z miejsc pod nasadzenia kwiatów. Spowodowało to pewne komplikacje i nieprzewidziane koszty po stronie wnioskodawcy, czyli mnie, ale ostatecznie skończyło się szczęśliwie i ogródek przy SP 22 został przekopany, miejscowo obsadzony hortensjami i barwinkami, a tam, gdzie jest cień obsiany trawą z domieszką nasion stokrotki.
Koordynacja prac. Tą sprawą zajmowałam się ja i moja partnerka w tej inicjatywie, a mianowicie Kasia Skąpska. Pomogły też obydwie panie dyrektor ze szkoły nr 22. Za ten wolontariat w postaci koordynacji prac projektu uważam, że policzyłam sobie zdecydowanie za mało. Koordynację prac wyceniłam na 400 zł, a wierzcie mi, zajęło mi to masę czasu i jakbym teraz miała to wyceniać, to bez mrugnięcia okiem wpisałabym w tabelkę 1000 zł. Musiałam napisać wiele maili, wiadomości na WhatsApp i messengerze, wykonać telefony do dyrektorów szkoły, do ogrodnika, do wolontariuszy, pojechać na spotkanie Rady Rodziców, kilka razy do Zarządu Zieleni Miejskiej. Musiałam zająć się całą „papierologią”, której w urzędzie nie brakuje. Trzeba było czytać umowy, akceptować projekty, zrobić plakat reklamujący akcję, zrobić zdjęcia przed i po, a na koniec sporządzić sprawozdanie z projektu, et cetera, et cetera. Tysiąc złotych to z pocałowaniem ręki za takie koordynowanie projektu. Pamiętajcie o tym, jak będziecie kalkulować koszty do Waszego projektu. Namawiam Was jednak do skorzystania jeśli lubicie prace społeczne. W tym roku (2026) są pieniądze na projekty Inicjatywy Lokalnej, w przyszłym może nie być. Projekty IL są projektami szybkimi, wszystko dzieje się w jednym roku. Jeśli złożycie projekt np. w kwietniu 2026, to do końca roku powinniście się uwinąć ze wszystkim.
To chyba tyle z formalności. Ostateczne efekty mojej inicjatywy będą pewnie widoczne za kilka miesięcy, jak hortensje i barwinki urosną, jak wykiełkuje trawa ze stokrotkami (oby, bo gołębie bardzo się tym poletkiem interesują) i jak szkolny konserwator okaże łaskę i będzie nam te kwiaty w przyszkolnym ogródku podlewał.
AF

























Dodaj komentarz