
Sarnie Uroczysko powraca
Nie to, żeby mi brakowało skandali na ulicy Sarnie Uroczysko po nie tak dawnym wydarzeniu z masztem sieci komórkowej w prywatnym ogródku, ale jedną sprawę poruszyć chyba muszę, bo nie daje mi spokoju.
W jakimś magazynie typu „Elle” przeczytałam, że ukazała się książka o Karolu Estreicherze, uznałam więc, że trzeba przeczytać, bo przecież Willa Estreichera znajduje się w dzielnicy Zwierzyniec i może czegoś nowego się dowiem. Niestety, dowiedziałam się na przykład, że życzeniem Karola Estreichera, profesora UJ, człowieka wielce zasłużonego dla kultury i sztuki Krakowa, było na przykład utworzenie nagrody imienia Estreicherów, która dotąd nie powstała, a także o przeznaczeniu Willi na Woli Justowskiej, właśnie tej na Sarnim Uroczysku pod muzeum, które też praktycznie nigdy nie powstało, albo może inaczej: jest, ale nie da się go zwiedzać. W ostatnim rozdziale książki o Estreicherze znajdują się te wszystkie żale, co do tego, jak spuściznę po Estreicherach nieco zaprzepaszczono w Krakowie, a sam „środek” książki opisuje postać Karola Estreichera i jego dokonania. Całość czyta się lekko, nie jest to książka, przy której od razu chce się spać. Akcja dość wartka, a bohater kapryśny, co znaczy ciekawy. Dodatkowo pojawia się jako bohater poboczny, pradziadek mojej koleżanki z liceum Eugeniusz Sternadel, co wzmacnia oczywiście moje zainteresowanie lekturą. Sami musicie sobie poczytać o Estreicherze. Wracając jednak do żali autorów, to chciałabym się tak w ogóle dowiedzieć, o co tam chodzi. Może ktoś, kto przeczyta ten tekst, mi odpowie.
Czy na Sarnim Uroczysku dochodzi czasem do zwiedzania Estreicherówki przez grupy turystów, czy przejeżdżają szkoły, czy bywa tam po ludzku oprowadzane po muzeum? Czy prawdą jest, że zamknięte przed zwiedzającymi? Sama już przeprowadziłam wstępną „inspekcję”, bo zależy mi, żeby jednak było otwarte, nawet tylko w wybrane dni, ale żeby jednak dało się zwiedzać. Co udało mi się ustalić podczas wizyty na Sarnim Uroczysku?
W dawnym ogrodzie Estreicherów, na tyłach willi wyrósł dom jednorodzinny oraz panele fotowoltaiczne, które są wątpliwą ozdobą. Dom, który wyrósł jak grzyb, nie jest oddzielony płotem od Estreicherówki, można przechodzić swobodnie od jednego do drugiego, zgaduje zatem, że to może wybudował się ktoś z Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych??? Ktokolwiek to wie, proszony o kontakt. TPSP jest wg ostatniej woli Estreichera jego spadkobiercą i to stowarzyszenie decyduje, co się będzie działo w Willi Estreichera, a co nie. Z wywiadu sąsiedzkiego wynika, że nowy dom na tej działce powstał jakieś 15 lat temu, kto w nim mieszka i czy ten ktoś opiekuje się willą? Nie wiadomo. Jeden z sąsiadów twierdzi, że „nikt tu nie przyjeżdża zwiedzać, a szkoda”. Tyle ustaliłam.
Pisze to wszystko po to, żebyście przeczytali i pomogli. Może warto, żeby stałą opiekę nad Willą przejęło Muzeum Krakowa? Na ten moment wygląda na to, że stowarzyszenie Towarzystwo Przyjaciół Sztuk Pięknych w Krakowie nie radzi sobie.
AF

Dodaj komentarz